Strona główna
Internetowej
Gazety Katolików

Stanisław Krajski

Wyjmij belkę z oka swego

W „Rzeczpospolitej” z 26.10.02 r. ukazał się materiał abpa Życińskiego pt. „Katolicyzm bez grzechu?” zawierający bardzo poważne oskarżenia pod adresem Radia Maryja. Ksiądz Arcybiskup przypisuje mianowicie Radiu ciężki grzech insynuacji i twierdzi, że ma on miejsce w sposób permanentny. Po podaniu kilku „przykładów” tego typu przewin dokonanych przez Radio, „przykładów” jak można się domyśleć wypowiedzi słuchaczy (nie sądzę, że dziś dało by się stwierdzić czy w ogóle takie wypowiedzi padły na antenie Radia Maryja) pisze: „W perspektywie teologii moralnej nie ulega dla mnie wątpliwości, iż podobne oskarżenia stanowią grzech ciężki, którego darowanie wymaga skruchy, publicznego odwołania, naprawienia wyrządzonych krzywd. Jeśli braknie tej ostatniej postawy, sprawca zła pozostaje nadal w grzechu ciężkim, nawet gdyby deklarował, że jest jedynym prawdziwym katolikiem. Bagatelizowanie tego grzechu sprawia, iż - na przekór deklaracjom - rzeczywistą wizję życia stanowi już nie katolicyzm, lecz faryzeizm. Wielki autorytet w teologii moralnej, słynny redemptorysta św. Alfons Liguori, pisał na ten temat jednoznacznie: „Ten, kto zaszkodził bliźniemu na sławie, powinien nie tylko wyznać swój grzech na spowiedzi, ale także przywrócić dobre imię temu, komu je odebrał.... Obmówca winien użyć wszystkich środków, jakie są w jego mocy.” Jeśli jednak, na przekór opiniom św. Alfonsa, obmówca - zafascynowany politycznymi mirażami - nie potrafi zrozumieć, że pojęcie grzechu ciężkiego należy stosować także do własnych treści radiowych, wówczas jego bezpośredni przełożeni powinni zrekompensować zło wyrządzone przez tych wszystkich, dla których zarówno pojęcie prawdy, jak i pojęcie grzechu należą do słownika wyrazów obcych.”

Ciekawe jest to, że to Ksiądz Arcybiskup wysuwa tu takie oskarżenia, które bywają kierowane przeciwko niemu. Słowa przez niego napisane pasują jak ulał, jak się wydaje, do wielu jego wypowiedzi. On tego jednak chyba zupełnie nie widzi. Potwierdza to ewangeliczną prawdę, że ten kto chce usunąć źdźbło z oka brata swego powinien najpierw usunąć belkę ze swojego oka.

Ksiądz Arcybiskup powołuje się na wielkiego Doktora Kościoła św. Alfonsa Maria Liguorii. Powołajmy się zatem na innego wielkiego Doktora Kościoła, a mianowicie św. Tomasza z Akwinu. W swoim komentarzu do VIII przykazania przypomina on słowa z Księgi Kapłańskiej „Nie będziesz potwarzał ani podszczuwał wśród ludu”

Czyż wiele wypowiedzi Księdza Arcybiskupa, choćby powyżej zacytowana, nie posiada znamion potwarzy i podszczuwania?

Św. Tomasz mówi też, że przykazanie to można inaczej sformułować: „Nie będziesz przemilczał prawdy” i przypomina tu słowa z Ewangelii św. Mateusza: „Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go”

Czy przemilczanie prawdy nie jest stałą praktyką Księdza Arcybiskupa? Dlaczego upominał i upomina tak naprawdę tylko Radio Maryja i inne katolickie i polskie środowiska i to jedynie te, które zawsze „upominała” Gazeta Wyborcza? Dlaczego w mniejszym już stopniu upominał środowiska postkomunistyczne, a nigdy tych, które mają jakiekolwiek związki z Unią Wolności i „Tygodnikiem Powszechnym”, a obecnie Platformą Obywatelską? Dlaczego nie upominał wielu polityków i dziennikarzy lewicowych czy różowych, gdy ci innych oskarżali niesprawiedliwie, kłamali czy obrażali, w tym w sposób ewidentny dokonywali grzechu insynuacji wobec Radia Maryja?

Św. Tomasz wśród grzeszników łamiących VIII przykazanie wymienia „obmówców obmierzłych Bogu”, a więc tych, którzy psują komuś dobrą opinię. Czy Ksiądz Arcybiskup nie psuł nikomu dobrej opinii?

Zajrzyjmy choćby do książki prof. Zbigniewa Żmigrodzkiego pt. „Meandry nowej wiary czyli inwazja katolewicy” wydanej w 1998 r przez wydawnictwo ANTYK. W rozdziale pt. „Kto szkodzi Kościołowi?” znajdujemy tam podrozdział pt. „Belka i źdźbło”, gdzie zaprezentowane są różne dokonywane przez Księdza Arcybiskupa w liberalnych i lewicowych mediach pomówienia i insynuacje jak również podejmowane przez niego próby psucia dobrej opinii różnym osobom i instytucjom, w tym również niżej podpisanemu, z którym Ksiądz Arcybiskup polemizował” onegdaj używając następującego „argumentu”: „To folklor pseudointelektualny”.

Za komuny krążyło po Polsce wiele dowcipów ujawniających prawdę o ówczesnej rzeczywistości, ukazujących faktyczne oblicze różnych osób życia publicznego. Po 1989 r. ta forma „twórczości ludowej”, być może ze względu na odrodzenie się wolności słowa, zanikła. Zaczęto mówić i pisać wprost. Nie ma dziś, w zasadzie, krążących z ust do ust dowcipów odwołujących się do aktualnych wydarzeń i dotyczących osób publicznych. Jest jednak jeden, co ciekawe, wyjątek. Pojawiają się dowcipy na temat ...Księdza Arcybiskupa Życińskiego, które krążą wśród księży i docierają, niekiedy, do świeckich. Oto jeden z nich: „Arcybiskup Życiński trafia do nieba. Rozmawiając ze św. Piotrem rozgląda się. W pewnej chwili pyta wskazując na wielki tron: „A to dla kogo?”. Św. Piotr mówi: „To jest miejsce dla Pana Boga”. Uwagę św. Piotra zajmuje następny przybysz z ziemi. Po załatwieniu go widzi z przerażeniem, że na tronie przeznaczonym dla Pana Boga rozsiadł się Arcybiskup Życiński. Przerażenia św. Piotra wzrasta, gdy spostrzega, ze zbliża się Pan Bóg. „Panie Boże – mówi św. Piotr wskazując na Arcybiskupa – nic nie mogłem zrobić”. Pan Bóg uśmiecha się i mówi: Zaraz to załatwię.” Podchodzi do Arcybiskupa i coś mu cicho mówi do ucha. Arcybiskup Życiński zrywa się i szybko gdzieś biegnie. Św. Piotr pyta: „Co mu powiedziałeś, Panie Boże?”. Pan Bóg znowu się uśmiecha i mówi: „Powiedziałem mu, że przyjechała telewizja”.