Strona główna
Internetowej
Gazety Katolików
Maria K. Kominek

Pszenica i kąkol
(Mt 13, 30 i 40, 42)

Wierzymy, że owa jedyna prawdziwa religia przechowuje się w Kościele katolickim i apostolskim, któremu Pan powierzył zadanie rozszerzania jej na wszystkich ludzi, mówiąc Apostołom: «Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, ucząc je zachowywać wszystko, cokolwiek wam przykazałem» (Mt 28, 19-20)
Powyższe zdanie pochodzi ze wstępu do Deklaracji o Wolności Religijnej (Dignitates humanae), dokumentu Drugiego Soboru Watykańskiego. Byłam świadkiem jak dwóch księży katolickich zaprzeczyło temu stwierdzeniu. Jeden z nich nawet powiedział: “żałuję, że w Deklaracji o Wolności Religijnej zapisane zostało, że chrześcijaństwo jest jedyną prawdziwą religią.”
Ci dwaj katoliccy księża to jezuici: o. Stanisław Obirek i o. Jacques Dupuis. Można ich było usłyszeć na zorganizowanym przez oo. dominikanów spotkaniu 9 grudnia 2003. Spotkanie było poświęcone prezentacji książki J. Dupuis: Chrześcijaństwo i religie. Od konfrontacji do dialogu, (Wydawnictwo WAM, Kraków 2003); tłumaczem na język polski jest o. St. Obirek. Temat głównie koncentrował się wokół dialogu międzyreligijnego.
Poszłam na to spotkanie, ponieważ od kilku lat śledzę dzieła (i dzieje) Jacques’a Dupuis. Byłam więc ciekawa zobaczyć i usłyszeć jezuitę, którego teologia została określona przez Kongregację Nauki Wiary jako zawierająca “poważne wieloznaczności i trudności odnośnie do istotnych punktów doktrynalnych, które [to wieloznaczności i trudności] prowadzić mogą czytelnika do błędnych i niebezpiecznych opinii”. To ostrzeżenie zawarte jest w “Nocie”, specjalnym dokumencie, wydanym przez Kongregację Nauki Wiary. Pełny tekst Noty, według L’Osservatore Romano - 5/2001, publikujemy tutaj.
Moje zainteresowanie J. Dupuis wywodzi się z obawy przed wpływem, który może on wywierać na młodych księży i nawet na zwykłych wiernych. Okazało się, że moje obawy nie są bezpodstawne, ale o tym za chwilę. Zacznijmy od tego kim jest o. J. Dupuis:
O. Jacques Dupuis jest belgijskim jezuitą, który spędził wiele lat w Indiach. Trudno jest dokładnie określić ile, ponieważ jedne źródła podają 20 lat, inne 25, prowadzący spotkania u oo. dominikanów wspomniał o 40 latach, sam o. Dupuis powiedział o sobie, że pracował w Indiach 35 lat, a kilka minut później - 36 lat. Przez wiele lat był doradcą Watykanu w sprawach dialogu międzyreligijnego. Po powrocie z Indii od 1984 roku wykładał w Rzymie na Gregorianum. Gdy w 1998 roku Kongregacja Nauki Wiary zadała kilka pytań J. Dupuis w sprawie jego książki “Ku chrześcijańskiej teologii pluralizmu religijnego”, przerwał on pracę na Gregorianum pod pozorem przygotowania się do odpowiedzi. Jaki był prawdziwy powód przerwania wykładów nie jest dokładnie wiadome.
Teologia, głoszona przez o. Dupuis otrzymała już nazwę: “teologia pluralizmu religijnego”. Poglądy głoszone przez belgijskiego jezuitę dają się streścić w kilku zdaniach:
Na wspomnianym spotkaniu sam on potwierdził tezę, że jego teologia to “przewrót kopernikański” w dziejach Kościoła. Ma ona zmienić dotychczasowe spojrzenie na teologię zbawienia. “Przez 15 wieków - mówił J. Dupuis - teologia broniła stanowisko, że w Chrystusie jest pełnia zbawienia, obecnie należy jednak mówić o Bogu inaczej”. Natychmiast nasuwa się pytanie: dlaczego przez 15 wieków i które wieki jezuita ma na myśli. W dalszym ciągu spotkania ta sprawa pośrednio się wyjaśniła. O. Dupuis mówił o piętnastu wiekach agresywnego chrześcijaństwa, mając na myśli okres od mniej więcej V wieku do VA II. Pierwsze wieki chrześcijaństwa określił jako charakteryzujące się “pozytywnym nastawieniem do innych religii”, powołując się na św. Klemensa, św. Cyryla Jerozolimskiego, św. Augustyna i św. Ireneusza (przymiotników “święty” nie używał). Nie podejrzewam, że o. Dupuis nie zna dzieł tych Ojców Kościoła. Nie podejrzewam, że nie słyszał o Adversus haeresiae, nie podejrzewam również, że nie słyszał o męczennikach pierwszych wieków, którzy umierali na arenach, ponieważ nie chcieli złożyć hołdu fałszywym bóstwom. Być może w rozumieniu belgijskiego jezuity dzieje męczenników są świadectwem “pozytywnego stosunku do innych religii”, Acta martyrum jednak świadczą o niezachwianej wierze w Chrystusa jako jedynego Pana i Zbawiciela.
“Mówić o Bogi inaczej” w teologii o. Dupuis oznacza, że wszystkie religie są darem Boga dla ludzkości. Każda religia jest ścieżką chcianą przez Boga. “Miliony lat - mówił - ludzkość nie znała Chrystusa i miała inne religie i ludzie byli zbawiani w przewidzeniu Wcielenia.” Zacytujmy jeszcze kilka tez belgijskiego jezuity: “Objawienie Jezusa Chrystusa nie jest absolutne; ono jest relatywne”. By nikt nie miał wątpliwości, że usłyszałam i zanotowałam dokładnie słowa o. Dupuis, podkreślam, że to samo głosi on w swej książce. 1  Inne stwierdzenie o. Dupuis: “Żadna świadomość ludzka, nawet świadomość ludzka Syna Bożego, nie może wyczerpać tajemnicy boskiej. Chrystus mówi o tym, że nikt nie wie, tylko Ojciec”. Podobnie mówi też w swej książce. 2  Są to słowa bardzo przewrotne - można oczywiście dyskutować czy Pan Jezus jako Człowiek miał taką świadomość, która jest w stanie wyczerpać tajemnicę Boga. Byłyby to dywagacje teologiczne, pozbawione sensu, ponieważ od samego początku teologia naucza o wizji uszczęśliwiającej (visio beatyfica). Choć o. Dupuis nie wypowiedział się na ten temat, wydaje się, że nie bierze jej pod uwagę.
Poglądy o. Dupuis, co do innych religii można streścić (tak jak on sam zrobił) też w kilku słowach: “Wszystkie religie mają wartość zbawczą dla swoich członków”. By poprzeć swoje twierdzenie, powołuje się on na tekst J1 i na Sobór Watykański II.
Tekst J1 znamy wszyscy: “Na początku było Słowo i Słowo było u Boga”. Z tego tekstu o. Dupuis wyciąga wniosek, który wielokrotnie powtarza: “Miliony lat przed Chrystusem Słowo istniało i powstały inne religie, one są zbawcze dla swoich członków”. Jeśli chodzi o teksty VAII wydaje się, że ma on na myśli tekst DRN 2: “Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych (niechrześcijańskich) prawdziwe jest i święte... nierzadko odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi”. Tekst ten, oderwany od całego nauczania Soboru może być nadinterpretowany i tak jest w przypadku o. Dupuis. Zapomina on swoim słuchaczom powiedzieć, że Sobór Watykański II naucza, że Kościół katolicki jest: mistycznym ciałem Chrystusa (DWR1), jeden i jedyny (KK23), w nim przechowuje się jedyna i prawdziwa religia Chrystusa (DWR1). Nie cytuję wszystkich określeń Kościoła, które podaje VAII, sięgnąć po dokumenty jest stosunkowo łatwo i każdy zainteresowany może to zrobić. Nie potrzeba być teologiem, ani specjalistą od dokumentów Kościoła, by zobaczyć jak bardzo nieprawdziwe i niezgodne z katolicyzmem są słowa o. Dupuis. Dodajmy jeszcze, że nie dawniej jak w październiku tego roku, na spotkaniu “interreligijnym” w Fatimie, mówił on, że “święte księgi wszystkich religii i ich święte obrzędy są tak samo zbawcze jak Pismo Święte i obrzędy Kościoła” 3 .
I kolejny cytat ze spotkania z belgijskim jezuitą: “Czas zastanowić się nad aksjomatem, 4  zwanym przez niektórych ludzi dogmatem, że poza Kościołem nie ma zbawienia. Nie religie zbawiają, tylko Bóg. Chrześcijaństwo nie zbawia.” Te zdania świadczą o wielkiej przewrotności umysłu! Oczywiście, jeśli tak wypowie się tezę - chrześcijaństwo nie zbawia, tylko Bóg - nie ma błędu logicznego. Jednak jednoczesne zaprzeczenie dogmatu (nazwanego aksjomatem!) jest tym, co po polsku nazywa się zaprzaństwem, a odpowiedni termin kościelny jest apostazja.
Apostazja bowiem (z greckiego - odstepstwo), oznacza w Kościele katolickim dobrowolne, świadome i całkowite odejście ochrzczonego od wiary, tj. odrzucenie przynajmniej jednej z prawd wiary, przyjęcie religii niechrześcijańskiej, przystąpienie do wspólnoty ateistycznej; ponadto porzucenie stanu duchownego przez osobę po wyższych święceniach lub zakonu po ślubach wieczystych. W tym przypadku mamy do czynienia z odrzuceniem prawd wiary.
Jak wspomnieliśmy na początku, Kongregacja Nauki Wiary po zbadaniu sprawy o. Dupuis wydała stosowną Notę. Jak zachował się po wydaniu tej Noty sam o. Dupuis? Powróćmy do roku 2000 i 2001:
Treść Noty została zaaprobowana przez Ojca Świętego 24 listopada 2000, a następnie przedstawiono ją o. Dupuis - który podpisał się pod nią na znak akceptacji, deklarując w ten sposób - jak czytamy w dokumencie - że “zgadza się z podanymi stwierdzeniami, a w swej przyszłej aktywności teologicznej i publikacjach będzie zachowywał treść doktrynalną zawartą w Notyfikacji, której tekst musi być dołączony do każdego wznowienia lub następnego wydania jego książki”. W związku z tym 19 stycznia 2001 Papież nakazał opublikowanie dokumentu. Po ukazaniu się tego dokumentu (opublikowanego przez “Osservatore Romano” 26 lutego 2001) wydawało się, że sprawa ciągnąca się już od dłuższego czasu została zamknięta.
Tymczasem już nazajutrz po tym fakcie sam o. Dupuis oświadczył na łamach francuskiego dziennika katolickiego “La Croix”: “Nie oskarżono mnie o błędy. Watykan nie zakazał sprzedaży książki, ani nie żądał poprawek. W dalszym ciągu myślę, że to, co napisałem, nie jest w niczym sprzeczne z wiarą i stanowi drogę przyszłości dla teologii religii” (28 II 2001). Co więcej - jak doniosła agencja prasowa APIC w depeszy z 17 IV 2001- autor pracy obłożonej z woli Ojca Świętego zastrzeżeniami Kongregacji Nauki Wiary oświadczył w długim wywiadzie dla “Indian Current Associate News”, że “doszedł do swych wniosków wychodząc z tego, czego naucza Papież”. Jeśli chodzi o postępowanie Kongregacji, o. Dupuis stwierdził, że ma wrażenie, iż jego wyjaśnienia “nie zostały przestudiowane na poważnie”. W odniesieniu do swej przyszłości powiedział, że Generał Jezuitów, o. Kolvenbach, zachęcał go do kontynuowania swej pionierskiej pracy. “I to właśnie mam nadzieję teraz robić!” - podkreślił główny przedstawiciel “teologii pluralizmu religijnego” 5 .
I nie wątpliwie dalej to robi! Świadczy o tym spotkanie w Fatimie, o którym była mowa i gdzie o. Dupuis użył bardziej ostrego wyrażenia w sprawie dogmatu: “ Poza Kościołem nie ma zbawienia”. Powiedział mianowicie, że jest to okropny tekst, który musi zostać odrzucony. 6 
Sam o. Dupuis na spotkaniu u oo. dominikanów mówił, że jest częstym gościem kardynała Ratzingera i że musi mu tłumaczyć jak on rozumie to, co mówi. Szczegółów tych rozmów oczywiście nie znamy, możemy tylko przypuszczać, że w rozmowach z Kardynałem Prefektem, jezuita zachowuje powściągliwość w atakowaniu dogmatów.
I na koniec powróćmy jeszcze raz do spotkania u oo. dominikanów. Prowadził go Krzysztof Dorosz, dziennikarz “Jednoty”, a za stołem prezydialnym siedzieli Adam Szostkiewicz z “Polityki” i jezuita o. St. Obirek. O ile można zrozumieć, że znalazł się tam tłumacz książki, nie bardzo wiadomo dlaczego spotkanie prowadził K. Dorosz i jaka była rola A. Szostkiewicza. Chyba że celem było przekonanie słuchaczy, że inteligentni ludzie (dziennikarze i inni znawcy) potrafią myśleć obecnie otwarcie. Początek był prawdziwym majstersztykiem! K. Dorosz zadał pytanie swoim gościom: “Czy chrześcijaństwo jest jedyną prawdziwą religią?” A. Szostkiewicz po długim i nudnym wywodzie o dialogu i potrzebie dialogu międzyreligijnego powiedział, że dla chrześcijanina “tak”. Nie warto by się zastanawiać nad odpowiedzią niewierzącego, gdyby nie mieściła się w założonym schemacie otumanienia słuchaczy. Dla mnie ciekawsza była wypowiedź o. Obirka. Też potrzebował dłuższego czasu na opowiadanie o dialogu, ale w końcu wypowiedział się i to chyba szczerze: Dla niego, jako dla chrześcijanina owszem - chrześcijaństwo jest prawdziwą religią, coś jak pierwsza miłość. której się nie zapomina. Stwierdził jednocześnie: “Nie mam wątpliwości, że Upaniszady to teksty objawiające Chrystusa”. Na koniec sam główny teolog pluralizmu powiedział spokojnie, że żadna religia nie jest prawdziwa i oczywiście powołał się na VA II!
No cóż - z przykrością muszę napisać, że spotkanie z jezuitami, którzy uważają, że chrześcijaństwo nie jest jedyną prawdziwą religią i widzą w Upaniszadach Chrystusa jest bardzo niepokojące i bolesne. Relatywizm jest herezją, potępioną przez Kościół i myślę, że szanowni ojcowie zdają sobie z tego sprawę, są to ludzie inteligentni i oczytani.
Jest to ich świadomy wybór. Naszym obowiązkiem jednak jest ich upomnieć, bo chodzi o zbawienie ich dusz! Jeśli nie zechcą przyjąć naszych słów, należy otrzepać kurz z sandałów. Podeszłam do o. Dupuis i powiedziałam mu, że wchodzi w apostazję. Podziękował mi uprzejmie. Jego “merci, madame” oznaczało tylko jedno: “Nie interesują mnie opinie innych”
To jest oczywiście jego niezbywalne prawo. Tak jak moim prawem i obowiązkiem jest przestrzegać ludzi przed trucizną rozsiewaną przez teologa pluralizmu. I zadać publicznie kilka pytań:
Dlaczego wydawnictwo WAM wydaje książki swego heretyckiego współbrata? Czy na prawdę jest mało budujących książek, które mogą posłużyć wiernym ku ich zbudowaniu i przysłużyć się do zbawienia dusz?
Czy św. Franciszek Ksawery, który nawracał Indie, nie jest już dla jezuitów przykładem i wzorem misjonarza?
Czy mało szkód Kościołowi wyrządzili jezuici Teihard de Chardin i De Mello?
Dlaczego oo. dominikanie zapraszają teologa pluralizmu i pozwalaj mu siać zamęt w umysłach wiernych. W klasztorze, gdzie odbyło się spotkanie uczą się dwa pierwsze roczniki kleryków - jaki jest powód wprowadzać w ich duszach niepokój? Dla młodych kleryków ten czas nauki powinien być poświęcony utwierdzaniu w wierze Kościoła, a nie poznawaniu mętnych i heretyckich teologii.
Dlaczego wreszcie spotkania prowadzone są tak, że nie ma czasu na dyskusję, a pytania wolno zadawać tylko na kartkach? Czas przez prowadzącego Dorosza jest zresztą tak obliczony, by wykładowca nie miał możliwości odpowiedzieć na wszystkie pytania, a sam prowadzący może ze swojej strony wyeliminować te, które uważa za kłopotliwe. I przeczytać kilka panegiryków!
A mimo to - trafiło do o. Dupuis kilka pytań, przy których jeszcze bardziej się odkrył. Jedno z nich odnosiło się do dokumentu Kościoła w sprawie niebezpieczeństwa sekt. Ktoś zapytał, jak to jest - jeśli wszystkie religie są zbawcze, czy sekty też. Po długich mętnych wywodach o. Dupuis wreszcie powiedział: “Kościół musi przejrzeć swój stosunek do sekt!”
Kończę refleksją: Słuchając wszystkich wywodów o. Dupuis i o. Obirka byłam przekonana, że po tym, co oni powiedzieli wszyscy obecni zrozumieją, że mają do czynienia z ludźmi, którzy od dawna nie są katolikami. Głoszone tezy odbierałam jako wyjątkowo płaskie. Wydawało mi się, że każdy, kto myśli logicznie, od razu zrozumie, że zaprzeczają one głównym prawdom wiary i negują naukę Kościoła. Wydawało mi się, że każdy wyjdzie przekonany w bezsensowność wywodów i głoszonej teologii.
Jednak niestety nie! Rozmawiałam z kilkoma osobami - byli zachwyceni nowym spojrzeniem. Próbowałam wyjaśnić, że nauka o. Dupuis w najlepszym wypadku może być zakwalifikowana jako New Age, moje argumenty nie docierały. Zło zostało uczynione!
Tylko kto odpowie za dusze, sprowadzone na manowce?


  1. Vers une théologie chrétienne du pluralisme religieux, Paris 1997, s. 379
  2. Tamże, s. 379
  3. Zainteresowanych spotkaniem w Fatimie odsyłam pod adres internetowy: http://209.157.64.200/focus/f-religion/1022497/posts
  4. Wydaje się, że o. Dupuis ma na myśli “aksjomat” nie w jego tradycyjnym znaczeniu, jako stwierdzenie oczywiste i bezsporne, lecz w znaczeniu tezy fundamentalnej, przyjmowanej bez przeprowadzenia dowodu prawdziwości i wykorzystywanej przy udowadnianiu twierdzeń, jako główną i ostateczną przesłankę.
  5. Cytuję za: Paweł Milcarek, Sprawa ojca Dupuis, www.apologetyka.katolik.pl, Serwis Apologetyczny Christianitas nr 7 Sprawa ojca Dupuis SJ - czyli wokół teologii pluralizmu religijnego.htm
  6. Więcej na ten temat pod podanym adresem internetowym: http://209.157.64.200/focus/f-religion/1022497/posts