Strona główna
Internetowej
Gazety Katolików

Stanisław Krajski

 

Papież i Unia Europejska

Już następnego dnia po zakończeniu IX pielgrzymki Ojca Świętego do Polski polskojęzyczne i zagraniczne media zaczęły głosić, że Papież „poparł wejście Polski do Unii Europejskiej”. Taka interpretacja słów Papieża to akt propagandy w najgorszym stylu, takiej propagandy z jaką mieliśmy do czynienia w czasach komunizmu, propagandy, która nie tylko zakrywa prawdę, ale jej również przeczy.

Najpierw poddajmy analizie tę wypowiedź Jana Pawła II, na którą propagandyści się powołują. Oto ona: Niech zapanuje duch miłosierdzia, bratniej solidarności, zgody i współpracy oraz autentycznej troski o dobro naszej Ojczyzny. Mam nadzieję, że pielęgnując te wartości, społeczeństwo polskie - które od wieków przynależy do Europy - znajdzie właściwe sobie miejsce w strukturach Wspólnoty Europejskiej i nie tylko nie zatraci własnej tożsamości, ale ubogaci swą tradycję ten kontynent i cały świat.

Zwróćmy, w pierwszym rzędzie, uwagę na sformułowanie pielęgnując te wartości, społeczeństwo polskie znajdzie właściwe sobie miejsce w strukturach Wspólnoty Europejskiej.

Dlaczego Papież użył nazwy „Wspólnota Europejska”, a nie „Unia Europejska”?

Przypadek? Czy nie chodzi tu o to, że Jan Paweł II ma na myśli integrację europejską jako taką, ale nie koniecznie w ramach lewicowych, unijnych struktur, że ma nadzieję, iż integracja ta może przebiegać w inny sposób?

Dlaczego w jego wypowiedzi znalazło się sformułowanie właściwe sobie miejsce? Cóż ono oznacza? Wyraźnie nie chodzi Papieżowi o to, aby Polska po prostu i tylko znalazła się w ramach „wspólnoty Europejskiej”, ale by to „znalezienie się” było związane ze spełnieniem określonych warunków.

Jakie to warunki? Są one wyraźnie związane z wartościami wymienionymi w poprzednim zdaniu. Są to: duch miłosierdzia, bratniej solidarności, zgody i współpracy oraz autentycznej troski o dobro naszej Ojczyzny.

Czy chodzi wyłącznie o te wartości? Oczywiście, że nie. Pełny katalog takich wartości papież wymienia w innych swoich wystąpieniach i dokumentach. Przytoczmy tu chociaż fragment homilii Jana Pawła II z okazji 1000. rocznicy śmierci św. Wojciecha wygłoszonej podczas V pielgrzymki do Ojczyzny w Gniezdnie 3 czerwca 1997 r.: Nie będzie jedności Europy, dopóki nie będzie ona wspólnotą ducha. Ten najgłębszy fundament jedności przyniosło Europie i przez wieku go umacniało chrześcijaństwo, ze swoja Ewangelią, ze swoim rozumieniem człowieka i wkładem w rozwój dziejów ludów i narodów. (...) Zrąb tożsamości Europy jest zbudowany na chrześcijaństwie. A obecny brak jej duchowej jedności wynika głownie z kryzysu tej chrześcijańskiej samoświadomości.

Warto też, przy okazji przytoczyć słowa Papieża wygłoszone podczas tej samej pielgrzymki w Gorzowie Wielkopolskim 2 czerwca 1997 r.: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?” Tak woła do nas dzisiaj św. Paweł. Niech to wołanie przeniknie do głębi serca i umysłu. Bądźcie czujni, aby was nic od tej miłości nie odłączyło. Żadne fałszywe hasła, błędne ideologie, ani pokusa pójścia na kompromis z tym, co nie jest z Boga, czy też szukanie własnych korzyści. Odrzućcie wszystko, co tę jedność niszczy i osłabia. Bądźcie wierni Bożym przykazaniom o zobowiązaniom chrzcielnym.

Czy choćby w tym kontekście wszystko nie jest już jasne? Czy w tym kontekście można zakładać, że Jan Paweł II namawia Polaków do podporządkowania się w pełni prawu Unii Europejskiej, prawu, które w sposób wyraźny, bezsprzeczny nie jest z Boga? Czy w tym kontekście można powiedzieć, że Papież namawia Polaków do wejścia w struktury organizmu, które bardzo często są strukturami grzechu powodującymi odłączenie od miłości Chrystusowej?

Zwróćmy też uwagę na to, że papież wymienia wśród wartości powodujących, że Polska znajdzie właściwe sobie miejsce w strukturach Wspólnoty Europejskiej wartość następującą: autentyczną troskę o dobro naszej Ojczyzny.

Co jest dobrem naszej Ojczyzny? Jaka troska o nie jest autentyczna? Na te pytania każdy Polak musi sobie odpowiedzieć. Czy taka odpowiedź nie będzie dotyczyć niepodległości i suwerenności Polski, jej niezależności od innych w sprawach najbardziej istotnych dla bytu państwa i narodu? Czy taka odpowiedź będzie zawierać zgodę na poddanie się zasadom ustalonym w Traktacie z Maastricht, Traktacie Amsterdamskim i innych dokumentach Unii Europejskiej?

Zwróćmy również uwagę na najbliższy kontekst sformułowania pielęgnując te wartości, społeczeństwo polskie - które od wieków przynależy do Europy - znajdzie właściwe sobie miejsce w strukturach Wspólnoty Europejskiej. Papież mógłby poprzedzić je słowami: „Jestem pewny, że”. Jednak tego nie zrobił. Słowa Mam nadzieję, że zawierają niepokój o to czy taka wierność wystarczy. Ten niepokój jest związany nie tylko ze znalezieniem przez Polskę właściwego sobie miejsca w strukturach Wspólnoty Europejskiej, ale również zatracenia przez Polskę własnej tożsamości. Papież wyraźnie zakłada taką możliwość, że Polska zajmie w strukturach Wspólnoty Europejskiej miejsce, które nie będzie dla niej właściwe, co doprowadzi do tego, że utraci swą tożsamość. Tego się poważnie obawia. Dlatego mówi, że ma nadzieję, że tak się nie stanie.

Najbliższym kontekstem dla całej cytowanej tu wypowiedzi Jana Pawła II są jego słowa wygłoszone w innych przemówieniach IX pielgrzymki do Ojczyzny.

O czym mówi papież gdy mówi o systemie który usiłuje kierować współczesnym światem, systemie, który jest owładnięty materialistyczną wizją człowieka? Czy nie jest to również charakterystyka Unii Europejskiej? Trzeba bardzo złej woli albo głupoty, by na to pytanie odpowiedzieć: „Nie jest”.

O czym mówi papież gdy mówi: Człowiek nierzadko żyje tak, jakby Boga nie było, a nawet stawia samego siebie na Jego miejscu. Uzurpuje sobie prawo Stwórcy do ingerowania w tajemnicę życia ludzkiego. Usiłuje decydować o jego zaistnieniu, wyznaczać jego kształt przez manipulacje genetyczne i w końcu określać granicę śmierci. Odrzucając Boże prawa i zasady moralne, otwarcie występuje się przeciw rodzinie. Na wiele sposobów usiłuje się zagłuszyć głos Boga w ludzkich sercach, a Jego samego uczynić „wielkim nieobecnym” w kulturze i społecznej świadomości narodów. „Tajemnica nieprawości” wciąż wpisuje się w rzeczywistość świata.?

Czy nie jest to również charakterystyka Unii Europejskiej? Trzeba bardzo złej woli albo głupoty, by na to pytanie odpowiedzieć: „Nie jest”.

Gdy papież pojawił się w Polsce po raz pierwszy rządzili w niej komuniści, rządzili bez Boga i przeciwko Bogu. Był to jednak czas nadziei. Tej sytuacji nie wytworzyli Polacy. Polacy byli przeciwko niej. Czas pokazał, że potrafili skutecznie doprowadzić do tego, by system komunistyczny w Polsce upadł. Po ponad dwudziestu latach Papież przybywa do Polski i zastaje rządy tych samych ludzi w tym samym duchu. Teraz są to rządy niepodległego, jak by się wydawało, państwa, rządy sprawowane za przyzwoleniem większości społeczeństwa. Rządy PRL-u utrzymywały Polskę w poddaństwie strukturom zła, które panowały na Wschodzie. Rządy dzisiejsze prowadzą Polskę w kierunku poddaństwa strukturom zła, które panują na Zachodzie. Co papież ma powiedzieć Polakom? Pozostaje Miłosierdzie Boże. Pozostaje nadzieja, że wartości chrześcijańskie i polskie nie zostaną do końca zdradzone, że Polska zachowa tożsamość, że nie zginęła i nie zginie. Oto jest przesłanie papieża. Przesłanie tragiczne i pełne bólu i rozczarowania. Przesłanie, które zawiera w sobie miłość i zawiera nadzieję. Tę nadzieję uczyńmy naszą nadzieją i kierując się nią nie poprzestawajmy w wysiłkach aby Polska zachowała swą tożsamość, aby była wierna chrześcijańskim i polskim wartościom i aby zajęła właściwe sobie miejsce w strukturach Wspólnoty Europejskiej, miejsce, w którym będzie niepodległa, suwerenna i Chrystusowa, miejsce w którym Matka Boża będzie w pełni naszą Królową, a co za tym idzie, w którym Polska będzie Polską.