Strona główna
Internetowej
Gazety Katolików

Maria K. Kominek OPs

Rocznice wrześniowe
Refleksje nad Listem Pasterskim Prymasa z dnia 1 września 2002

W niedziele 1 września we wszystkich kościołach Archidiecezji Warszawskiej odczytano List Prymasa Polski o ewangelizacji w mediach. List nawiązuje do wydanego 14 sierpnia 2002 r. Dekretu Prymasa na temat działania katolickich środków przekazu w Archidiecezji Warszawskiej. Ten dokument ustanawia Instytut Archidiecezjalny Środków Przekazu oraz wyraźnie określa sposób funkcjonowania i finansowania diecezjalnego Radia Józef. Zaleca również, aby przy każdej parafii powstało Koło Przyjaciół Radia Józef.

List Prymasa składa się z trzech rozdziałów: pierwszy nazwany jest „Wydarzenia ostrzegają i uczą”, drugi – „Prorocze zadania Ludu Bożego” i trzeci, najdłuższy – „Radio Józef – środek przekazu w służbie Ewangelii”. Drugi rozdział traktuje o głoszeniu Słowa Bożego jako zadanie dla Ludu Bożego. W ostatnim znalazła swoje miejsce zapowiedź programowa nowej edycji Radia Józef. „Radio Józef będzie informowało o wydarzeniach w Archidiecezji i na świecie. Będziemy oczekiwać nie tylko katechez i wskazówek do modlitwy, ale także kompetentnych uwag o życiu kulturalnym, ekonomicznym lub politycznym.” Można więc żywić nadzieję, że radio Józef nie będzie obojętne na sprawy polskie.

Pierwszy rozdział Listu Pasterskiego jest najkrótszy. W kilku zdaniach Prymas nawiązuje do Rocznicy wrześniowej. Ponieważ nie wszyscy czytelnicy mieli możność zapoznać się z Listem, pozwolę sobie zacytować go w całości:

„ Wydarzenia ostrzegają i uczą. Trudno mi, abym kierując do was słowo w dniu pierwszym września, nie wspomniał rocznicy wybuchu II wojny światowej. Wojna ta rozpoczęta w roku 1939, zaważyła na losach milionów osób i pozmieniał ustroje państw. Nie ma w Polsce rodziny, która by nie została dotknięta śmiercią bliskich, wygnaniem, głodem, przymusową pracą lub znakami pogardy człowieka. Znów we wrześniu, ale dnia jedenastego, po 62 latach od tamtego wydarzenia, nad światem zawisła groźba zakłócenia społecznego przez fanatyczny terroryzm. Wieże w Nowym Jorku, symbol zorganizowanego dobrobytu, są po ich zniszczeniu czytelnym ostrzeżeniem dla świata, podobnie jak ostrzeżeniem pozostaje obraz ruin Warszawy z roku 1944. Między tymi wielkim zakrętami dziejów przychodzi nam zmagać się z kłopotami, które często są owocem niewrażliwego sumienia i żądzy posiadania posuniętej do grzechu. Ten smutny obraz świata przywołuje w dzień, w którym na Jasnej Górze i w innych miejscowościach, nasi rolnicy składają Bogu dziękczynienia za plony. Zwrócenie się do Boga pełnego miłosierdzia jest właściwą drogą na wyzwolenie się z lęków, jakie niesie sytuacja społeczna i ekonomiczna. Dzielimy się chlebem, bo Bóg 39, z nami dzieli się niebem. Ludzie pokoju i sprawiedliwości muszą wziąć losy świata w swoje ręce, a nie zostawiać go oszustom, handlarzom narkotyków, kłamcom i terrorystom. Od strony Kościoła winien wyraźniej docierać proroczy głos Ludu Bożego.”

W cytowanym fragmencie znalazła się krótka i jedyna wzmianka o rocznicy wrześniowej. Napawa to smutkiem. Wielu wiernych oczekuje coś innego. Stąd i moje refleksje przepojone są bólem.

Historia Polski naznaczona jest różnymi tragicznymi rocznicami. Prawie nie ma miesiąca, w którym nie obchodzilibyśmy którejś z nich. We wrześniu dwie są dla nas najistotniejsze – 1 września i 17 września 1939 roku. Daty te wyznaczają tragiczne losy wojny, w której Polska miała zniknąć na zawsze z mapy świata. Dwa potężne mocarstwa zjednoczone w jednym celu chciały zniszczyć wszystko, co polskie, cały Naród.

Nie jestem historykiem i nie roszczę sobie praw do ocen historycznych. To, co piszę jest refleksją człowieka, żyjącego w nurcie historii, w łączności z nią i w szacunku dla tych, którzy tworzyli jej karty bohaterskie . Dlatego staram się zawsze spojrzeć na historię z miłością i staram się zrozumieć jak i w jakim celu doszło do takich czy innych wydarzeń.

Dzień 1 września jest obchodzony jako rocznica rozpoczęcia II Wojny Światowej. Trzeba jednak też podkreślać , że 1 września rozpoczęła się zdradziecka napaść na Polskę bez wypowiedzenia wojny. Mimo werbalnego włączenia się Francji i Anglii w późniejszych dniach do wojny, Polska walczyła samotnie i odważnie stawiała opór aż do końca września, mimo kolejnej zdradzieckiej napaści tym razem ze wschodu (17 września), kiedy armia sowiecka przekroczyła granicę Rzeczpospolitej. Wspominam o tym, bo mam przekonanie, że te dwie daty powinni być łączone. Ostatni czas, by przy okazji obchodów 1 września przestać mówić, że Polska była nieprzygotowana, że zrobiono błędy itd. Ostatni czas, by zacząć podkreślać, że Polska bohatersko broniła się, mimo to, że została zaatakowana z dwóch stron. I ostatni czas, by data 17 września zaczęła wywoływać w świadomości Polaków refleksje. Podkreślam to, bo mam pewne doświadczenia i wiem, że zdarzają się tacy, którzy w ogóle nie wiedzą na ile data 17 września związana jest z losami Polski. Nawet nie wiedzą, co zdarzyło się w tym dniu. To są skutki wieloletniego zakłamanego wykładu historii, skutki polityki, mającej na celu zdyskredytowanie Polaków we własnych oczach i utrwalenia myślenia według szablonu – takim już jesteśmy narodem, że mamy same wady, czasami stać nas tylko na bohaterskie romantyczne zrywy. Nic bardziej błędnego!

Te daty są na tyle istotne, że i dziś, mimo upływu czasu, powinni być okazją do pokazania nie tylko bohaterstwa narodu, ale również i obecnych zagrożeń, których nie brak. Takiego spojrzenia na historię spodziewam się od najwyższych autorytetów, również od hierarchów Kościoła. Nie wydaje mi się, by inne daty mogły być prawomocnie łączone z datą 1 września. A ostatnią datą, o której bym pomyślała to 11 września (roku 2001).

Historia ma to do siebie, że widzieć ją i zrozumieć w całości można dopiero po dłuższym czasie. Najtrudniej jest ocenić wydarzenie bezpośrednio po tym jak nastąpiło. Inaczej rzecz biorąc o ile krótszy czas, o tyle więcej możliwości pomyłki. Od wybuchu II Wojny Światowej minęło już 63 lata, czas to wystarczająco długi, by mieć jednoznaczną ocenę – nie tylko samego przebiegu Wojny, ale również i jej skutków jak i obecnych prób realizacji do końca planów, które zarysowali Hitler i Stalin .

Czy rok jest wystarczająco długim okresem, by móc ocenić sens zamachu dokonanego 11 września w Nowym Jorku? Wydaje się, że wiele już możemy powiedzieć na ten temat, bo widać, komu służy zamach i kto czerpie z tego korzyści. Pozostaje oczywiście możliwość, że za parę lat poznamy jego kulisy – na razie sądzić możemy tylko po łatwych do zaobserwowania skutkach. Pytanie, które chcę postawić brzmi – czy można te dwie daty – 1 i 11 września wymieniać razem i dokonywać paraleli pomiędzy nimi?

Nie mogę się pogodzić z porównaniem tych wydarzeń! Napaść zbrojna, dokonana przez państwo przy użyciu wszystkich środków na wolny kraj i atak terrorystyczny. Są to wydarzenia zupełnie inne. Innego gatunku i innej wagi.

Nie chcę ani na chwilę zbagatelizować cierpienia ludzi, którzy zginęli 11 września w czasie ataku na WTC, ani cierpienia, które są udziałem ich rodzin. Chcę tylko spojrzeć na ten atak z właściwej perspektywy.

Atak na WTC był, jak już wspomniałam, zamachem terrorystycznym, dokonanym przez nieznanych opinii publicznej sprawców. Mam na myśli mocodawców tego ataku, a nie wykonawców. Wykonawcy to jak pistolet w ręku strzelca. Pistolet owszem wypala, ale istotne jest, kto pociąga za cyngiel. A jeśli tak się dzieje, to warto popatrzeć, komu ten wystrzał przynosi korzyści. Na pewno nie domniemanym inicjatorom, którym nie udowodniono winy.

Atak na WTC był dobrze przemyślany, bo skierowany na budynki, które były jakimś symbolem. Nie symbolem „zorganizowanego dobrobytu”, lecz symbolem władzy pieniądza nad człowiekiem. Bo cóż to jest „zorganizowany dobrobyt”? Za długie byłyby w tym miejscu rozważania na temat co to jest w ogóle dobrobyt. Wspomnę więc tylko, że określenie „zorganizowany dobrobyt” jednoznacznie kojarzy mi się z ideologią, która wprowadzona w życie okazuje się koszmarem, w którym każdy ma swoje miejsce, bo ktoś organizuje mu „dobrobyt”. Znamy to z lat komunistycznych. Mają to na co dzień Chińczycy i Koreańczycy. U nich ten dobrobyt sprowadza się do jedzenia trawy, ale organizować dobrobyt można i inaczej – tak jak organizuje go obecnie władza pieniądza. Tak jak planują go globaliści i liberałowie wszelkiego autoramentu. Można mieć dużo i jeść dobre jedzenie, ale być niewolnikiem zależnym od różnych uwikłań – politycznych i ekonomicznych, można być niewolnikiem, poddawanym presji mody i „poprawnych zachowań”. W tym sensie można zgodzić się z określeniem „zorganizowany dobrobyt”. Sama myśl o życiu w tak zorganizowanym dobrobycie wywołuje „gęsią skórkę”.

Powróćmy do pytania - czy można zgodzić się z postawieniem obok siebie dwóch rocznic – 1 i 11 września? Oczywiście wszystko zależy od kontekstu. List Pasterza powinien pobudzać do myślenia. Gdy właśnie zastanawiałam się nad słowami „nad światem zawisła groźba zakłócenia społecznego spokoju przez fanatyczny terroryzm” w pierwszej chwili wydawało mi się, że nie można zrobić żadnej paraleli między napaścią Niemców na Polskę a zamachem na WTC. Później dopiero dopatrzyłam się analogii. Tak jak po 1 września 1939 roku rozpętała się nieludzka przemoc nad ludźmi i państwami, tak samo stało się po 11 września. Ameryka bezkarnie może teraz zniewolić każde państwo, starczy, że zarzuci mu bliżej nieokreślony terroryzm. Po zniszczeniu Afganistanu i doprowadzeniu do straszliwych cierpień niewinnych ludzi, kolej na następne kraje. Z zimną krwią planuje się zniszczenie Iraku. Izrael bezkarnie zabija Palestyńczyków, mówiąc jednocześnie o holokauście , głosząc wciąż niepowtarzalność ofiar żydowskich z czasów II Wojny. Ofiary Palestyńczyków się nie liczą, przyzwolono na ich zabijanie w imię zwalczania „terroryzmu”. Buldożery niszczą biedne domostwa ludzi, którym odebrano ziemię, a teraz odbiera im się nadzieję i życie w imię zwalczania terroryzmu.

Straszak terroryzmu jest skutecznym narzędziem. Już są wprowadzane w życie plany powszechnej inwigilacji, która przy współczesnych środkach techniki ma szansę zdystansować w rzeczywistości nie tylko „osiągnięcia” stalinizmu, ale nawet i wizję Orwella. Złuda demokracji zaczyna okazywać swoje prawdziwe oblicze. Nie będzie trzeba długo czekać, by zorganizowany dobrobyt przyjął konkretną formę całkowitego zniewolenia. W tym i tylko w tym sensie mogę się zgodzić z porównaniem dwóch rocznic – i jedna i druga zwiastują światu przemoc i pogardę, ta pierwsza ze strony Niemiec i ZSRR, ta druga – ze strony Ameryki, Unii Europejskiej i Izraela (a przy okazji jeszcze i inni skorzystają z przyzwolenia na bezkarne zabijanie w imię ochrony przed terroryzmem – obecnie Rosja w Czeczenii, a nie długo dowiemy się, zapewne kto jeszcze ma do załatwienia swoje „zaległe” sprawy).

Nie mogę jednak się pogodzić z porównaniem symbolu ruin Warszawy z ruinami pozostałymi po wieżach WTC! Ruiny Warszawy są symbolem Miłości, ruiny WTC są symbolem Pogardy!

Zburzona Warszawa i dymy pożarów nad nią, to stos ofiarny na ołtarzu Boga i Ojczyzny – znak umiłowania do końca, znak wierności Sztandarom, na których pisano Bóg, Honor, Ojczyzna.

Ruiny WTC to symbol dwojaki – z jednej strony ukazują jak łatwo jest człowiekowi uwierzyć, że może zbudować wieżę Babel i jak bardzo stabilność tej wieży jest złudna. Z drugiej strony to symbol pogardy dla człowieka, pogardy która znajduje swój wyraz w wykorzystaniu śmierci i cierpień niewinnych do rozpętania akcji powszechnego międzynarodowego terroru przez możnych tego świata.

Nie można porównać tych ruin z wielu powodów. Chociaż by dlatego, że leżąca w gruzach Warszawa nie przyniosła nikomu, nawet Stalinowi, korzyści materialnych. Wszystko co dały i dają do dziś ruiny Warszawy łączy się ze sferą duchową. Za to ruiny WTC przyczyniają się do korzyści materialnych i politycznych dla zaatakowanego państwa i jego sojuszników.

Wrześniowe rocznice wywołują refleksję. Refleksję nad przeszłością i nad przyszłością. A że historia magistra vitae est, chciałoby się móc żywić nadzieję, że ogłoszenie przez Prymasa akurat w dniu 1 września! powołania nowego Instytutu Środków Przekazu i zmiany edycji Radia Józef, (które ma być według słów Prymasa już niezależne od Radia Plus), oznacza, że te instytucje będą służyć sprawie narodowej.

Podobnie jak wiernie Narodowi służy Radio Maryja. Jedyne (jak dotychczas) Radio, które odważnie staje w obronie prawdziwego dobra narodowego, jedyne Radio, na falach którego można usłyszeć prawdę o historii Polski, Europy i świata, o planach zniewolenia i zniszczenia Polski przez państwa ościenne i nadpaństwową Unię Europejską.

Służyć sprawie narodowej, to służyć jednocześnie Chrystusowi, to być wiernym Królowej Polski, Jej i św. Józefowi zawierzać sprawy Ojczyzny. Pamiętajmy co usłyszała w swoich objawieniach Sługa Boża Rozalia Celakówna: „Bóg ochraniać będzie tylko te narody i państwa, które przeobrażają się duchowo i intronizują Go w swoim ładzie wewnętrznym”. Oby wszystkie nasze wysiłki były podporządkowane temu wezwaniu!

PS. Przed chwilą Radio Józef podało wiadomość, że Prymas Polski dnia 11 września odprawi w Archikatedrze Warszawskiej mszę świętą na intencję ofiar zamachu na WTC. Ciekawe czy odprawi tak samo uroczystą mszę świętą w dniu 17 września?