Strona główna
Internetowej
Gazety Katolików

Stanisław Krajski
Deklaracja usypiania sumień


Po rozmowach przedstawicieli Episkopatu Polski z rządem na temat klauzuli do traktatu akcesyjnego dotyczącej życia nienarodzonych (i prawdopodobnie eutanazji) pojawiła się informacja, że rząd przesłał do Brukseli „deklarację moralną" w celu dołączenia jej do traktatu akcesyjnego.
Ktoś tu komuś mydli oczy. Pytanie tylko: kto i komu? Ostatecznie jednak oczy mają być mydlone katolikom polskim, tym przede wszystkim, których sumienia nie śpią.
Deklaracja to nie klauzula. Klauzula posiada moc prawną i zabezpiecza w sposób całkowity to wszystko, czego dotyczy. Deklaracja to tylko słowa, to dokument określający intencje i ważny tylko w porządku honoru. Jej złamanie byłoby plamą na honorze polskiego rządu i honorze przedstawicieli UE. Jedni i drudzy mogliby z niej się wykpić za kilka lat nawet bez strat na honorze stwierdzając: to nie my, to tamci, co przyjmowali deklarację.
Klauzula jako dokument prawny musi być precyzyjna. Deklaracja, jak wiemy, precyzyjna nie jest. Dotyczy „moralności". Kto miałby interpretować, co jest moralne, a co nie. W UE nie będzie tego mógł już dokonać ani polski rząd ani, tym bardziej, polski Episkopat. W UE leży to w kompetencji Trybunału Sprawiedliwości. Gdyby, załóżmy to choćby teoretycznie, deklarację chciano brać pod uwagę, Trybunał Sprawiedliwości musiałby zinterpretować słowo "moralność". Jedynym kryterium, którym ten trybunał dysponuje są w tej perspektywie prawa człowieka i obywatela interpretowane w taki sposób, że wolność jednostki w praktyce uznaje się jako coś nadrzędnego wobec wszelkich innych zasad i norm.
Ten fakt przypomnieli od razu urzędnicy UE, gdy dowiedzieli się o deklaracji. Przy okazji wylazło więc do końca szydło z worka. Urzędnicy ci stwierdzili bowiem, że moralność może być sprzeczna z realizacją praw człowieka i obywatela, a te w UE są najważniejsze, nadrzędne.
Tak więc np. ważniejsze jest prawo kobiety „do rozporządzania własnym brzuchem" (prawo do wolności, do decydowania o swojej przyszłości) niż „jakaś tam" (katolicka) interpretacja normy „nie zabijaj".
Deklaracja wyraża to, co mniej więcej zapisałem w swoim projekcie klauzuli. W moim projekcie wymieniłem jednak dziedziny, w których występuje jednoznaczna negatywna ocena moralna zjawiska. Deklaracja to wszystko ujmuje jednym słowem, które w perspektywie realiów prawnych UE jest tylko pustym dźwiękiem.
Wniosek stąd wypływa tylko jeden. Katolik polski będzie mógł głosować „za" z „czystym sumieniem" i egzystować potem w UE „z czystym sumieniem" tylko wtedy, gdy pójdzie drogą wyznaczoną przez faryzeizm. Przypomnijmy sobie, co Chrystus mówił o faryzeuszach.