Strona główna
Internetowej
Gazety Katolików

Stanisław Krajski

Czy są tacy biskupi polscy, którzy zdradzili Polskę?

Pytanie powyższe może dotyczyć trzech porządków: porządku polskości Kościoła katolickiego w Polsce; porządku obowiązków biskupów polskich jako obywateli naszego państwa wobec tego państwa i porządku ich obowiązków jako Polaków wobec Ojczyzny.

Czy Kościół w Polsce jest Kościołem polskim?

Kościół jest katolicki, a więc powszechny. Reprezentuje on Boga, który jest Bogiem każdego człowieka. Nie jest Bogiem tylko jednego narodu. Głosi On prawdę, która w żaden sposób nie zależy od jakiegokolwiek kontekstu, w tym kontekstu historycznego, cywilizacyjnego czy kulturowego. Jest to po prostu PRAWDA.

Jednak zauważmy, choć Kościół jest jeden, powszechny i ponadczasowy katolicyzm przybiera, nie przestając być sobą, a wręcz bardziej będąc sobą, różnorodne formy i postacie. Cechą charakterystyczną katolicyzmu jest, obok jego powszechności, pluralizm, który realizuje się w wielości świętych, zakonów, zgromadzeń zakonnych i innych wspólnot religijnych. Każdy święty to inna, choć zawsze katolicka, propozycja duchowa, można powiedzieć reguła, sposób na realizację wiary, inna droga do Boga. Święci stanowią wzorce osobowe dla katolików, którzy wybierają często jeden z nich i postępują drogą, którą kroczył dany święty.

Zakony, zgromadzenia zakonne i pozostałe wspólnoty religijne, które stanowią oryginalne i specyficzne propozycje katolickiego życia zbiorowego mają własną niepowtarzalna duchowość, regułę, zadania, stosują, obok powszechnych, sobie właściwe środki do realizacji zbawienia, posiadają własną, niepowtarzalną kulturę katolicką, własny dorobek tak duchowy, teologiczny, filozoficzny, własną tradycje i obyczaje.

Święci i zakony, nikt temu nie zaprzeczy, ubogacają Kościół, powodują, że spełnia on do końca, w każdym porządku i wymiarze swoją misję. Usunięcie z Kościoła świętych i zakonów uczynione pod hasłem: „Kościół ma być jeden i powszechny” byłoby w sposób oczywisty absurdalnym aktem, aktem osłabiającym go i jakoś niszczącym. Wszyscy najwięksi wrogowie Kościoła zaczynali z nim walkę od likwidacji zakonów.

Kościół w różny sposób powstawał i rozwijał się na terenie różnych krajów. W jednych funkcjonował niejako obok głównego nurtu wydarzeń, na marginesie ich państwowości i narodowego rozwoju. Po prostu tam był skupiając w swojej wspólnocie część ich mieszkańców. W niektórych krajach wiązał swój los z losem danego narodu, przejmował inicjatywę stając się podstawą i promotorem ich rozwoju, tworząc narodowa kulturę i tradycję.

W tym pierwszym przypadku można mówić jedynie o obecności Kościoła powszechnego na danym terenie. W tym drugim przypadku można mówić o powstaniu Kościoła lokalnego, można by powiedzieć narodowego, który w ten sposób zaczynał funkcjonować trochę jak zakon, stawał się specyficzną i niepowtarzalną wspólnotą katolicką o własnej kulturze i tradycji, duchowości i „regule”, własnej katolickiej drodze przez ziemię.

Kościół w Polsce stał się od początku takim Kościołem, stał się Kościołem polskim.

Można by długo pisać o tych specyficznych rysach polskiego Kościoła. Są one tak wyraźne, że można powiedzieć, iż polski Kościół tak różni się od np. Kościoła włoskiego jak jezuici różnią się od dominikanów.

Obowiązki Biskupa wobec Kościoła polskiego

Czy biskupi polscy, polscy księża realizują tę polskość Kościoła w Polsce? Czy pielęgnują ją? Czy jej bronią? Czy wolno im realizować inną wizję-formę Kościoła niszcząc tę jego polskość? Czy jezuicie wolno być dominikaninem? Czy jezuicie wolno formować innych jezuitów tak jakby byli dominikanami albo księżmi diecezjalnymi? Czy Polak oderwany od swojej polskości nie zostanie zubożony jako katolik tak jak zubożony byłby jezuita oderwany od duchowości swojego zakonu? Czy dominikanin, który opuścił swój zakon nie jest w jakiś szczególny sposób duchowo osłabiony, zagrożony upadkiem?

Obowiązkiem polskich biskupów i księży jest pielęgnowanie polskości Kościoła katolickiego w Polsce, realizowanie jej, ożywianie. Czy to ma dziś miejsce? Jak wielu biskupów i księży o to dba? Często z samego wnętrza Kościoła w Polsce słychać, i to nie negowane stanowczo przez innych znaczących jego przedstawicieli, głosy dotyczące tej polskości naszego Kościoła, głosy negatywne i krytyczne, w których kryje się niechęć, a nawet pogarda. Mówi się o jakimś „katolicyzmie ludowym” (czytaj: prymitywnym), „katolicyzmie kapliczek” (czytaj: powierzchownym), „katolicyzmie zaściankowym” (czytaj: gorszego gatunku) itp. Z drugiej strony mnożą się w naszym Kościele ruchy, wspólnoty, inicjatywy, które nie są polskie, które z polskością nie maja nic wspólnego, a często jej zaprzeczają dystansując się np. od polskiej maryjności i od kultu Matki Bożej w ogóle, ruchy, które tej polskości naszego Kościoła nie widzą lub nie chcą widzieć i które w jakiejś (mniejszej lub większej) mierze tę polskość negują i starają się ja wyrugować z dusz polskich katolików. Jak się tak zastanowić to najbardziej polskie są przede wszystkim te wspólnoty i inicjatywy, które są związane z Radiem Maryja lub się do niego odwołują. Ataki, które spadają na Radio Maryja tak z zewnątrz jak i wewnątrz Kościoła dotyczą często tego właśnie aspektu.

Nie chcę tu twierdzić, że w polskim Kościele jest miejsce tylko i wyłącznie dla polskiego katolicyzmu. Jest tu miejsce dla wszystkich ludzi i dla wszystkich ortodoksyjnych form i duchowości katolickich. Nie może być jednak tak, aby to co niepolskie dominowało, nadawało ton. Nie może być tak, by duchowością np. dominikanów stawała się duchowość neokatechumenatu. Takie „odpolszczenie” Kościoła w Polsce to nie tylko cios w Kościół polski, ale również w Kościół w Polsce, w kościół katolicki, taki sam cios jak ten, który dotyka Kościoła gdy zlikwiduje się w jakimś państwie zakony.

Wielu biskupów i księży w Polsce zachowuje się tak jakby byli w innym kraju, jakby nigdy nie było Kościoła polskiego.

Jest to poważnie zaniedbanie, jakaś wielka niewierność, w pewnym sensie zdrada.

Ktoś powie: „No, dobrze. Zdradziłem polski Kościół, ale nie zdradziłem Kościoła katolickiego”. Może i tak, ale czy jednak takie działanie nie godzi jakoś w sam Kościół? Czy zdradza Kościół ten kto zdradza swoją żonę? Raczej nie. Ten jednak kto zdradza żonę jakoś zdradza samego Boga.

Obowiązkiem biskupów i księży w Polsce, niezależnie od tego z jakiego kraju tu przyjechali czy jakiej są narodowości, jest realizowanie polskiej formy katolicyzmu – budowanie Kościoła polskiego, dbanie o niego, rozwijanie go i chronienie. Te obowiązki nie są, niestety, realizowane przez wszystkich naszych biskupów i księży.

Biskup jako obywatel

Gdyby do Polski przyjechał jakiś cudzoziemski biskup będący obywatelem innego państwa i został ordynariuszem jednej z naszych diecezji nie wymagalibyśmy od niego, by spełniał obowiązki polskie, by zatem dbał o Polskę i jej narodowy interes. Wymagalibyśmy jednak od niego, stanowczo i bezwzględnie tego, aby przeciwko Polsce nie występował, aby w żaden sposób w nią nie godził.

Biskup (czy ksiądz), który jest obywatelem Polski posiada pewne obowiązki polskie, a mianowicie obowiązki obywatelskie, które nie mają wyłącznie charakteru prawnego, ale również charakter moralny. Obowiązki te występują bowiem w płaszczyźnie sprawiedliwości, która nie jest czymś dowolnym, lecz posiada wymiar obiektywny. Każdy więc obywatel naszego państwa niezależnie od treści obowiązującej formalnie konstytucji i kodeksów prawnych posiada swoje obiektywne obowiązki wobec państwa polskiego, ma mu służyć, a nie szkodzić, bronić go, a nie uczestniczyć w jego demontażu czy zaborze, ma przyczyniać się do rozwoju państwa, a nie do jego degradacji, ma zabiegać o jego suwerenny i niepodległy byt, a nie go osłabiać itd. Pojęcie zdrady jest tu pojęciem o stałej treści. Nikt nie może go dowolnie kształtować. Jeśli nawet demokratycznie wybrany parlament uchwali ustawę, która będzie godzić w sposób zasadniczy w interes państwa to zdrada pozostanie zdradę i prędzej czy później zostanie napiętnowana i jeśli to będzie możliwe, ukarana. Jeśli zdradzą Polskę parlament, premier, prezydent, ministrowie to fakt ten nie spowoduje, że pozostali obywatele państwa polskiego zostaną zwolnieni ze swoich obowiązków obywatelskich. Jeśli będą akceptować postawę elit politycznych, naśladować ją, wspierać będą zdrajcami. Zdrada, niezależnie od jakichkolwiek okoliczności i czynników zawsze pozostaje zdradą.

Trzeba też podkreślić, że nie można państwa polskiego i jego interesów traktować w oderwaniu od Polski i od polskości. Państwo polskie utożsamia się z Polską, bo do Polski należy stanowiąc jej organizacyjną formę. Wyspiański w „Weselu” wskazuje na serce Polaka i mówi: „A to Polska właśnie.” W ten sposób charakteryzuje, w istocie, polskość – to, co powoduje, że Polska jest konkretną i żywą rzeczywistością społeczną.

Żaden biskup, żaden ksiądz będący obywatelem państwa polskiego nawet jeśli Polakiem nie jest nie może, ze względu na swe obowiązki obywatelskie, godzić w polskie państwo, jego suwerenność, niepodległości czy jakikolwiek inny jego interes. Nie wolno mu również, jako obywatelowi, występować w żaden sposób przeciwko Polsce i polskości, przeciwko temu, co dla Polski ważne, wielkie i święte.

Biskup czy ksiądz będący obywatelem państwa polskiego, który powiedziałby lub zrobił coś takiego byłby zdrajcą.

Biskup jako Polak

Biskup czy ksiądz, który jest Polakiem, a nie tylko obywatelem państwa polskiego ma też i inne, oprócz obywatelskich, obowiązki polskie.

Jego obowiązkiem jest, między innymi, działanie na rzecz umocnienia tożsamości polskiego Kościoła, wychowanie młodych kapłanów na dobrych Polaków, umacnianie polskości wiernych, krzewienie patriotyzmu, chronienie i pogłębianie polskości. Gdy tego nie robi przestaje być Polakiem. Gdy przestaje być Polakiem zaczyna być zdrajcą.

Zarówno biskup, który jest tylko obywatelem państwa polskiego jak i ten, który jest również Polakiem ma obowiązki czynnego przeciwstawiania się wszystkiemu temu co godzi w obiektywne interesy państwa polskiego, w Polskę i polskość. Jeśli tego nie robi jest zdrajcą.

Rozmiary zdrady

Są różne postacie i stopnie zdrady państwa i zdrady narodowej. Będziemy niebawem pisać o tym szczegółowo.

Czy żaden z polskich biskupów nie dopuścił się czynów posiadających pewne znamiona zdrady?

Czy nie ma w Polsce takich biskupów, których wypowiedzi czy działania powodują, że stoją oni o krok od tej najwyższej zdrady, zdrady, za którą zawsze w Polsce (czy w jakimkolwiek innym kraju na świecie) była tylko jedna kara, kara śmierci, śmierci przynajmniej cywilnej i moralnej?

Miejmy nadzieję, że tego kroku żaden z biskupów polskich nigdy nie dokona. Módlmy się o to.

Taki krok byłby nie tylko ich osobistą tragedią, nie tylko tragedią dla Polski, ale również tragedią dla Kościoła.