Strona główna
Internetowej
Gazety Katolików
Stanisław Krajski
Komentarz do Słowa biskupów polskich nt. wejścia Polski do UE


Słowo biskupów polskich nt. wejścia Polski do UE nie napawa optymizmem. W dokumencie wyróżnić można trzy warstwy.
Najobszerniejsza z nich, znajdująca się na końcu dokumentu jest zbiorem tych najbardziej wyrazistych wypowiedzi papieża Jana Pawła II na temat Europy oraz, w niektórych wypadkach ich streszczeniem. Np.:
"Nie możemy niczego zatracić z naszej tożsamości duchowej i kultury odziedziczonej po przodkach. Świadomość tego bogactwa duchowego i kulturowego dziedziczonego przez wieki i jego nierozłącznego związku z dziejami chrześcijaństwa sprawia, że my chrześcijanie nie możemy i nie chcemy się wyzbyć tego, co stanowi niezbywalną część składową naszej tożsamości narodowej i religijnej. Stając się członkiem Wspólnoty Europejskiej Rzeczypospolita Polska nie może stracić niczego ze swoich dóbr materialnych i duchowych, których za cenę krwi broniły pokolenia naszych przodków. W obronie tych wartości Kościół pragnie być partnerem i sojusznikiem rządzących w naszym kraju (Przemówienie Jana Pawła II do Pani ambasador RP, 3.12.2002).
Ta cześć dokumentu jest budującym przypomnieniem nauki Papieża.
Druga z nich obejmuje przestrogi Biskupów przed negatywnymi czynnikami związanymi z UE i zagrożeniami jakie niesie dla nas za sobą integracja. Oto przykłady:
  1. "Warunkiem zaś zachowania naszej tożsamości i bogatej tradycji religijnej jest podjęcie nowego, zdecydowanego wysiłku dla pogłębienia własnej formacji religijnej oraz świadomości tego, co oznacza i do czego zobowiązuje bycie dzisiaj chrześcijaninem?";
  2. "Jesteśmy świadkami postępującej laicyzacji. Brak miejsca dla Boga i chrześcijaństwa w przyszłym Traktacie Konstytucyjnym - budzi obawy, że tego miejsca zabraknie także w życiu publicznym. W społeczeństwach ulegających procesowi sekularyzmu, religię traktuje się, jako sprawę czysto prywatną, bez jakiegokolwiek odniesienia do życia publicznego. Takie potraktowanie religii chrześcijańskiej świadczy o niezrozumieniu jej najgłębszej istoty. Bycie chrześcijaninem zobowiązuje w sposób istotny do ewangelicznego świadectwa we wszystkich wymiarach życia: prywatnego, rodzinnego, wspólnotowego, kulturalnego, naukowego, gospodarczego i politycznego. Religia obejmuje bowiem całego człowieka: wszystkie sfery jego życia i kształtuje w sposób istotny także stosunek do życia publicznego. Brak publicznego wymiaru świadectwa stanowi okaleczenie chrześcijaństwa i osobowego wymiaru religii.";
  3. "Jako Europejczycy chcemy mieć pełne prawo do świadectwa także w życiu publicznym, do którego zobowiązuje nas Ewangelia - zgodnie z poleceniem Chrystusa: "Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie" (Mt 10,32).";
  4. "Narody środkowej i Wschodniej Europy, z racji swoich doświadczeń historycznych, z niepokojem przyjmuj± brak odniesienia do Boga i chrześcijaństwa w Preambule przyszłego Traktatu Europejskiego. Odwołanie się do Boga jest potrzebne nie tyle Kościołowi - tu nikt Jego obecności nie kwestionuje - ile Europie. Kwestionowanie odniesienia do Boga niesie zagrożenie także dla człowieka. Świadczą o tym aż nazbyt wymownie ideologie totalitarne XX wieku.";
  5. "Wartości chrześcijańskie stanowią najbardziej charakterystyczny dorobek intelektualny i duchowy, który ukształtował tożsamość europejską na przestrzeni wieków i należą do skarbca kultury tego kontynentu. Do tych niezbywalnych wartości kultury i tożsamości europejskiej należy godność osoby, świętość życia ludzkiego, centralna rola rodziny opartej na małżeństwie, jako trwałym związku mężczyzny i kobiety...".

Trzecia warstwa to pojawiające się w pierwszej części dokumentu uwagi, które mogą budzić w nas głęboki niepokój, a nawet przerażenie.
Oto one wraz z moim komentarzem(wytłuszczenia- S. K):

I. "Niebawem Polska stanie się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej. Wydarzenie to zadecyduje o miejscu i naszego kraju w Europie na długie lata. Za naszym wejściem do Unii opowiedział się w zdecydowanej większości naród. Tę decyzję należy respektować."

Moim zdaniem zawarta jest tu wyraźna sugestia, aby zaakceptować wejście Polski do UE z tego jednego powodu, że wejście to nastąpiło na skutek decyzji większości Polaków. Od kiedy to Kościół uznaje głos większości za czynnik wyznaczający moralną poprawność jakiejś decyzji? Przecież gdyby większość opowiedziałaby się za aborcją Kościół nie uznałby tego nigdy za decyzję, którą należy respektować. Powraca to pytanie - czy większość społeczeństwa (większosć jednego pokolenia) ma prawo pozbawiać państwo niepodległości, godzić w interesy narodu (a więc również następnych pokoleń), doprowadzać do poddania państwa obcym siłom i jego osłabienia oraz demontażu? Moje sumienie podpowiada mi, że tego nawet większości nie wolno. W książce "Unia Europejska - nowy Babilon" podsumowałem to w ten sposób - "Kiedyś historycy napiszą: zdradziło całe pokolenie."

II. "Stajemy przed rzeczywistością, która stwarza niespotykane dotychczas szanse dla naszego narodu, ale jednocześnie niesie także nowe wyzwania i zagrożenia."

Jakie to szanse dla naszego narodu i to "niespotykane" stwarza integracja Polski z UE? Czy taka wypowiedź nie stanowi wsparcia określonej opcji politycznej, tej opcji, którą reprezentują euroentuzjaści, opcji, której nie można reprezentować w ramach porządku wiary i moralności, a tylko w ramach pewnej płaszczyzny politycznej? Czy nie jest to wkroczenie w obszar, w którym Kościół już nie powinien się poruszać?

III. Wielu obawia się, że utracimy naszą tożsamość i niezawisłość.

Tożsamość narodowa trwa i wyraża się przez kulturę, w tym także przez wartości moralne i religijne. Doświadczenie historyczne czasów rozbiorów, okupacji i komunizmu świadczą wymownie, że w warunkach niewspółmiernie trudniejszych potrafiliśmy trwać, a nawet rozwijać się jako naród.
Dzisiaj suwerenność ma odmienne znaczenie. Państwa, decydując się na częściowe przekazanie swoich uprawnień na rzecz instytucji unijnych, otrzymują w zamian udział i prawo współdecydowania nie tylko o losach własnego kraju, ale także innych krajów europejskich. Daje to także prawo współkształtowania duchowego oblicza Europy. Bez włączenia się w proces reintegracji, który ma wymiar globalny, Polska skazana byłaby niechybnie na izolację.
Tu poruszone są dwa problemy: polskiej tożsamości kulturowej oraz suwerenności państwa polskiego, wręcz jego niepodległości.
Zagrożenie w pierwszej dziedzinie jest przez Biskupów wyraźnie bagatelizowane. Tak jakby mówili: "Nie ma problemu. Poradziliśmy sobie w przeszłości poradzimy sobie i dziś".
Czy aby na pewno? Historia wcale nie musi się powtórzyć. Czy aby na pewno zagrożenie jest dziś mniejsze? Z jakiej racji mamy się samo wystawiać na to zagrożenie, akceptować je?
Zdanie: "Dzisiaj suwerenność ma odmienne znaczenie". Jest w sposób wyraźny zaczerpnięte z propagandowych tekstów euroentuzjastów i globalistów. W ten sposób można by też powiedzieć, że wierność małżeńska ma dzisiaj odmienne znaczenie lub, że uczciwość ma odmienne znaczenie. Słowo suwerenność ma jedno znaczenie, które odnaleźć możemy choćby w "Słowniku języka polskiego". "Suwerenny to zatem: "niezależny od innego państwa, niepodległy". Albo się więc suwerenność posiada albo nie. Biskupi przyznają, że nastąpiło tu "częściowe przekazanie uprawnień" polskiego państwa "na rzecz instytucji unijnych", a więc przyznają, że straciliśmy suwerenność, staliśmy się podlegli. Niech nasza mowa będzie: "Tak, tak, nie, nie...."
Sformułowanie, że otrzymamy "w zamian udział i prawo współdecydowania nie tylko o losach własnego kraju, ale także innych krajów europejskich" brzmi wręcz groteskowo. Cóż z dobroczyńcy z tych reprezentantów UE, co za dar, co za szczęście. Będziemy mieli prawo współdecydować o losach własnego kraju. Czy będziemy mogli współdecydować o losach innych krajów europejskich? Po pierwsze, po co nam to? Po drugie, w jakim zakresie będziemy współdecydować? Po trzecie, czy na pewno, czy nie będzie to sytuacja analogiczna do sytuacji Ligi Polskich Rodzin w Polsce. LPR zasiada w sejmie. Czy współdecyduje o losach Polski? W jakim zakresie? Na co ma wpływ? Jakie zagrożenia może usunąć?
Czy integracja państwa polskiego z UE daje prawo współkształtowania duchowego oblicza Europy? Czy takiego prawa nie mieliśmy zawsze? Czy teraz będziemy mieli większe? Czy nie mogliśmy 5 czy 10 lat temu posyłać do UE misjonarzy? Czy teraz będziemy ich posyłać? Czy to my będziemy ich uczyć chrześcijaństwa czy też oni będą nas zmuszać do zachowań właściwych dla pogaństwa?
Czy teza "Bez włączenia się w proces reintegracji, który ma wymiar globalny, Polska skazana byłaby niechybnie na izolację". nie jest tezą sensu stricte polityczną głoszoną wyłącznie przez euroentuzjastów i globalistów? Czy nie można by tylko z UE współpracować podpisując różne traktaty o stowarzyszeniu z UE, ale nie stając się jego częścią? Czy Kościół powinien wdawać się w takie polityczne rozważania? Czy należy to do jego kompetencji? Czy Biskupi potrafią takie kwestie rozstrzygać?

IV. "Kościół wyznając religijną prawdę, jednocześnie domaga się nie tylko tolerancji, ale wręcz poszanowania przekonań własnych oraz przyznaje takie samo prawo innym."

Mnie uczyli, ze prawda jest jedna, bez przymiotnika, że nie można mówić o prawdzie religijnej czy niereligijnej. Czy Kościół powinien domagać się tolerancji i odpłacać tym samym? Czy nie powinien domagać się po prostu uznania swojego wielowiekowego statusu w Europie? Komu ma przyznawać takie samo prawo? Wszystkim? Np. zwolennikom aborcji i eutanazji, satanistom, sektom? Zadaniem statutowym Kościoła jest zwalczanie wszelkiego zła i nieprawości, a przynajmniej nazywanie ich po imieniu. A to oznacza brak poszanowania. Nie ma poszanowania dla zła i nieprawości, dla głupoty i fałszu, kłamstwa, zboczeń itp.

V. "Świadectwo wiary dawane w życiu publicznym nie oznacza, że chcemy cokolwiek narzucać innym, a jedynie ukazywać przykładem własnego życia pełna prawdę, jako propozycję i najcenniejszy skarb."

Czy aby na pewno właśnie tak? Czy nie chcemy prawnego zakazu aborcji, eutanazji, małżeństw homoseksualnych, klonowania itp.? Czy nie żądamy zdecydowanych i surowych kar dla zabójców dzieci nienarodzonych, zabójców chorych, starych i kalekich? Czy nie usunęlibyśmy z życia publicznego pornografii? Czy nie żądalibyśmy ścigania z mocy prawa jej propagatorów? Itd.

VI. "Nie zabiegamy o przywileje dla chrześcijaństwa."

Czy nie powinniśmy o te przywileje zabiegać? Czy nie należą się one Kościołowi i katolikom w Polsce i w Europie? Czy to trzeba uzasadniać?

Podsumowanie

Słowo Biskupów w sprawie UE to dokument wewnętrznie niespójny. Widać, ze w Episkopacie są reprezentowane dwie całkowicie przeciwstawne opcje, opcje w zasadzie nie do pogodzenia. Pojawienie się uwag przedstawionych w punktach I-VI świadczy o sile biskupów euroentuzjastów i biskupów ugodowców. Kościół w Polsce już nie tylko chowa głowę w piasek, ale idzie na ustępstwa i "wycofuje się na z góry upatrzone pozycje", a więc mówiąc innym językiem uznaje swoją przegraną i ogłasza kapitulację.
Politycznie przegrał na całej linii. To prawda. Ale czy jest przegrana polityczna dla Kościoła? Niczym. Czy Pius IX tracąc państwo kościelne i stając się więźniem Watykanu nie przegrał politycznie? To jednak on był wygranym. Wygrał duchowo. Nie poszedł na żadne ustępstwa.
Niestety, wszystko wskazuje na to, że dziś Kościół w Polsce jest słaby duchowo, jest słaby również słabością duchową swych wiernych, nas wszystkich. Dajmy Kościołowi duchową siłę, wzmacniajmy go, módlmy się za niego. Módlmy się codziennie za naszych Biskupów i kapłanów. Niech Pan Bóg obdarzy ich siłą i determinacją. Niech wierność Chrystusowi, nauce Kościoła, bezkompromisowość wobec nowego pogaństwa i zła będą znakiem rozpoznawczym polskiego Kościoła.
Warto, wręcz codziennie, wracać do tych słów Piusa X, które wypowiedział podczas beatyfikacji Joanny d`Arc w dniu 13 grudnia 1908 roku:
W naszych czasach, bardziej niż kiedykolwiek dotychczas, największą siłą czyniących zło jest tchórzostwo i słabość ludzi dobrych, a cały wigor rządów szatana wynika ze słabości katolików. O gdybym mógł zapytać Boskiego Zbawiciela, jak uczynił to w duchu prorok Zachariasz: Czymże są rany na twoich dłoniach? Odpowiedź byłaby bez zwątpienia następująca: Doznałem tych zranień w domu tych, którzy mnie kochali. Zranili mnie przyjaciele, którzy nie zrobili nic by Mnie bronić, oraz ci, którzy przy każdej okazji stają się wspólnikami moich przeciwników. Ten wyrzut można skierować do słabych i tchórzliwych katolików wszystkich krajów.

I powtarzajmy sobie wszyscy: Te słowa Papieża odnoszą się do mnie.

19.04.2004